Małe bale, wielkie sukienki

Na co dzień mam stosunkowo niewiele okazji, by móc pokazać się w naprawdę okazałej, wyjściowej sukience. Może wychodzi mi to na dobre, bo przynajmniej każda taka okazja jest dla mnie powodem radości, mimo że wymaga trochę zachodu. Nie każdy lubi poświęcać godziny na dobranie odpowiednich dodatków i stworzenie oryginalnej kreacji – mi zdecydowanie sprawia to przyjemność. Prawdopodobnie dlatego, że robię to rzadko.

Jak broszka uratowała moją sukienkę

sukienka z broszkąPierwszym „wielkim” wyjściem w moim życiu była studniówka. Wspominam ją dobrze, mimo że nie przepadałam za swoją klasą. Natomiast ten pierwszy w życiu bal był dla mnie doskonałym pretekstem do zanurzenia się w świat mody. Wybór sukienki zajął mi kilka miesięcy. Przyjęłam strategię wymagającą czasu – na wymarzoną kreację polowałam w sklepach z odzieżą używaną. Lubię je, bo oferują naprawdę oryginalne ubrania. Ponadto, kiedy już znalazłam idealną sukienkę, starczyło mi funduszy, aby zanieść ją do krawcowej i nanieść poprawki. Na miesiąc przed wielkim wieczorem moja kiecka wisiała już na wieszaku i czekała. Granatowe falbanki leżały idealnie, skoro wykańczała je specjalistka. Dzień przed studniówką coś mnie podkusiło, aby sukienkę zmierzyć. I tragedia, płacz, nerwy – okazało się, że jest za duża! Rok maturalny był dla mnie bardzo stresujący, co zaowocowało gwałtowną utratą kilogramów. Trzeba było działać szybko. Na ponowne przeszycie było już za późno, pobiegłam więc do pawilonu handlowego w poszukiwaniu sama nie wiem czego. Inspirację znalazłam w pasmanterii. Początkowo planowałam ręczne wszywanie tasiemek i prowizoryczne wiązanie nimi zbędnego materiału, jednak szczęśliwie moją uwagę przykuła broszka. Ta mała bohaterka idealnie zatuszowała nadmiar materiału przy biuście i równocześnie sprawdziła się w roli biżuterii. Sukienka z broszką prezentowała się ślicznie, pozwoliła też mi się wyróżnić.

Na zdjęciach z mojego pierwszego w życiu balu wyglądam na szczęśliwą. Ubrana w czarne, pierwsze w życiu, buty na obcasie i granatową sukienkę w kolano. Moja kreacja wyróżnia się ekstrawaganckim upięciem materiału przy dekolcie. Nadmiar falbanek trzyma w ryzach miedziana broszka w kształcie liścia. Od czasu liceum to moja ulubiona biżuteria. Nieraz uratowało mnie jej praktyczne zastosowanie, ponadto pozwala mi czuć się wyjątkowo, bo kto w dzisiejszych czasach nosi broszki?