Taśmy staroużyteczne jako element fabryki

taśma staroużytkowa

Mój kolega planował otworzyć biznes i pytał mi się o radę – czy w ogóle opłaca się cokolwiek produkować, czy lepiej zająć się samym pośrednictwem. Osobiście twierdziłem, że najlepiej to by było i produkować, i jednocześnie samemu zajmować się dystrybucją.

Taśmy staroużyteczne musiały iść na sprzedaż

taśma staroużytkowaPonieważ pieniędzy miał jak lodu, bo dostał niedawno w spadku po bogatym dziadku, stwierdził że tak też właśnie zrobi. Póki co zastanawiał się co będzie produkował. Mniej więcej raz na dwa dni dzwonił do mnie i wypytywał czy jego pomysły miały sens i muszę przyznać, że w większości przypadków jak najbardziej miały. Raz zadzwonił do mnie z jak twierdził najlepszym do tej pory pomysłem. Według niego taśma gumowa byłaby strzałem w dziesiątkę. Sprawdził to dokładnie, koszty produkcji były niskie, a cena po jakiej taśma była sprzedawana – wysoka. Gdyby pomyślał dłużej być może zrozumiałby, że cena była tak wysoka, ponieważ mało kto to kupował, a fabrykę i sklepy z czegoś trzeba było utrzymać. On nie dopuszczał do siebie takiego tłumaczenia. Twierdził, że ludzie którzy się tym zajmują wygrywają życie i nikt nawet tego nie wie. On da znacznie niższe ceny, nie dość, że wygryzie konkurencje, to i tak będzie zarabiał kupę forsy. „No, zobaczymy” – pomyślałem. Otworzył fabrykę w styczniu, na wyposażenie wydał siedemdziesiąt procent spadku, nakupował jakichś urządzeń, coś, co się nazywało ekologiczna taśma staroużyteczna z gwarancją, twierdził że bez tego ani rusz. Gdy produkcja i sprzedaż się rozpoczęła rzeczywistość brutalnie sprowadziła go na ziemię.

Pół roku później ostatecznie się poddał, posprzedawał co się dało, dzięki czemu wciąż zostało mu trochę pieniędzy na kolejny biznes. W grudniu planował start komisu samochodowego.